Świętujemy postępy z prądem :)

   Może brzmi to trochę dziwnie ale po majówce spędzonej z prądem jedynie z agregatu - myślę o prądzie z sieci inaczej :)
- jest cudownym wynalazkiem, dobrodziejstwem, czymś, co mogłoby cieszyć nieustannie gdybyśmy tylko potrafili się tak cieszyć ;)  :)))

   Jeszcze  nie mamy go w domku ale właśnie dostaliśmy umowę i harmonogram przyłączeniowy :)
- z tego powodu ciacho, Goście i "szampan" ;)

   Świętujemy też pół roku naszych Maltańczyków - jeszcze troszkę i będą z nami jeździły nad morze (wszyscy cieszymy się na tę myśl i jednocześnie nieco obawiamy jak będzie wyglądała podróż ale przecież jakoś damy radę - nie my pierwsi z psami na pokładzie ;)


jaki jest maltanczyk?


Za kilka dni jedziemy nad morze, do naszego Natalina,
jeszcze tym razem bez piesków,
i nauczeni pierwszym pobytem - co się przydało, czego zapomnieliśmy, robimy sobie listę. Śmiesznie wygląda taki niezbędnik:
  • latarki
  • wkrętarka
  • pościel 
  • pędzle
  • trytki
  • kotwy itp.
sporo jeszcze tych drobiazgów, zapowiada się podróż z autem wypełnionym po dach :)

   Koleżanka pyta mnie: Jaką pierwszą rzecz kupiłaś sobie do nowego domu?
Odpowiadam zgodnie z prawdą: świder :) a z takich bardziej dekoracyjnych... - Córka podpowiada, że jej pościel z syrenką - tak, miała być morska pościel i jest :)
Żałuję, że nie pamiętam jaką pierwszą rzecz kupiłam sobie do naszego wiejskiego domu... pewnie coś romantycznego, byłam wtedy młodą mężatką, zaczynaliśmy wspólne życie i moje myśli bujały w obłokach. Fakt faktem - nie pamiętam co kupiłam jako pierwsze, szkoda. 

   Ale wracam do teraz. Świętujemy nasz prądowy postęp i powoli pakujemy się. Planuję jeszcze poszyć firanki, zasłonki właściwie, do okien - wymarzyłam sobie białe (materiał już mam), na szelkach, na tyle wygodnych, by można było przewlec przez nie gałęzie - tak, zamiast karniszy będą u nas wisiały gałęzie (już miałam zebrany stosik, gotowy do malowania na biało, ale K. powiedział, że nijak nie widzi tego, by tyle gałęzi weszło nam jeszcze do samochodu, do tej całej reszty, którą planujemy zabrać - chyba, że trzymałabym za oknem - ha ha ;)

   No cóż, pójdę z dziećmi na spacer i przyniesiemy "karnisze" z nadmorskiej okolicy, może z plaży, coś się powinno znaleźć - kiedyś widziałam mnóstwo drewna wyrzuconego przez fale. Jak będzie stare, wypłukane przez wodę, to zostawię takie - ma dużo uroku. Jeśli znajdziemy gałęzie po wichurach - pomalujemy na biało albo potraktujemy sodą kalcynowaną i zrobimy im "morski urok" chemicznie :)

Tymczasem! 
Miłego weekendu!


blog o maltanczyku




blog o domku letniskowym




blog ogrodowe przyjecie




blog o maltanczyku

Komentarze

  1. Kochana
    Dawno u Ciebie nie gościłam, tyle u Ciebie zmian- idzie ku lepszemu, powodzenia!
    Miłego dnia życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, te ostatnie zmiany cieszą bardzo :)
      Serdeczności ślę :)

      Usuń
  2. Hej fajne sielskie zdjęcia... Prąd dobra sprawa i wygodna... klimat świec jest pìękny i nastrojowy , ale na dłuższą metę kłopotliwy ;) miłego dnia życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie :) Otóż to, świece świecami ale prąd - bezcenny! :))

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)

Follow by Email

Popularne posty