"Noce w Rodanthe" - Nicholas Sparks - książka z oceanem w tle


   Jest nastrój - nastrój jest siłą tej książki: zbliża się huragan w Karolinie Południowej, plaże są tyleż wyludnione i niebezpieczne co romantyczne, jest pensjonat nad oceanem, i kobieta jest, po rozwodzie, matka dorastających dzieci oraz mężczyzna - oczywiście ... lekarz... piękny, przystojny, po trudnych przejściach, pragnący coś zmienić. Lekarz - to sądząc po częstotliwości występowania w kobiecej literaturze - chyba najseksowniejszy zawód świata ;)

Innymi słowy - gotowa, niezawodna kombinacja elementów dla romansu. "Wystarczy" tylko odrobina talentu pisarskiego, wprawy i oto powstaje fabuła, której przebieg czytelnik przeczuwa od początku ale czyta, bo ma ochotę na ten nastrój, i rozmowy. Choć, przyznam, dla mnie osobiście było ich ciut za mało. Od Nicholasa Sparksa oczekiwałam odrobinę więcej dialogów - potrafi, mógł dać :)

Nicholas Sparks pisze w taki sposób, że znikają słowa i zostaje tylko chwila, zmysłowa, intensywna.  Można przenieść się w piękne miejsce, klimat, można poczuć w sobie to i owo. Dlatego warto. Noce w Rodanthe są bajką dla kobiet w pewnym wieku ale jeśli ma się ochotę na taką sugestywną, umiejscowioną w zachwycającym miejscu bajkę, to czemu nie ? :)

Spotkanie z "Nocami..." numer dwa - właśnie obejrzałam filmową adaptację. Ależ oni pensjonat znaleźli! Jestem pod wielkim wrażeniem. I tuż nad wodą, fale niemal wchodzą do wnętrz, obmywają schody, czuć zapach oceanu siedząc przed ekranem :) Jaki jest film? Inny, scenarzysta dodał sporo dramatyzmu, którego nie ma w książce. Zastanawia mnie ta potrzeba udramatyzowywania. Czy gdyby zostawić ten łagodny spokój z książki film byłby nudny? Nie wydaje mi się. Ja właśnie cenię Nicholasa Sparksa za to, że on nie boi się powolnego toku wydarzeń. Albo inaczej - on potrafi pisać w takim tempie nieśpiesznym, jaki zazwyczaj w życiu bywa i mimo to, a może dzięki temu, budować emocje.
Ale nie będę krytykować filmu. Zabrał mnie nad ocean, chodziłam po plażach - ach, jakie tam są plaże! i wydmy! i trawy! i fale! mmmmmm...... kocham takie klimaty :)))))
Zatem film owszem, owszem ale książka bardziej. Jest łagodna, a ja łagodność lubię ponad wszystko :)


blog o książkach nad morzem


***

Komentarze

  1. Ależ się rozmażyłam :))) Świetnie recenzujesz! Czuję się zachęcona do lektury ;))). Myślę, że każda kobieta w każdym wieku lubi taki klimat :))). Moc pozdrowień i miłego dnia życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi miło!!! Dziękuje Ci serdecznie!!! Wzajemnie - serdeczności ślę i miłej końcówki tygodnia!! :)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)

Follow by Email

Popularne posty