Myśli w kolorze szarości


Taki dzień mam dzisiaj... myśli wiele, w jesiennych tonacjach ...
trochę o umykającym czasie myślę,
nie tylko w kontekście, że tak dużo tracimy na budowlane formalności,
raczej o ostatniej skłonności do wypatrywania "jak to będzie, gdy"... gdy przyjdzie grudzień, gdy przyjdą Święta, gdy przyjdzie Nowy Rok, wiosna, gdy zaczniemy budowę itp, itd.
niby staram się chwytać uciekające bieżące chwile ale łapię się na tym, że znów myślę o przyszłości, znów wraca ten tryb warunkowy trochę: jak przyjdzie to - to to ...
a przecież umykają chwile dzisiejsze i już się nie powtórzą,
i starsi będziemy, i w ogóle nie wiadomo co to będzie i jak będzie - po co żyć takim wypatrywaniem?
nie wiem...
wiem, że nie powinnam, a jednak...

inna rzecz, nieco weselsza: dzwonił dziś właściciel ziemi i pytał kiedy przyjedziemy
- no wkrótce, wkrótce,
też jestem nieco zdziwiona, że tyle czasu zeszło nam na urzędy, a w czerwcu, gdy podpisywaliśmy umowę przedwstępną wydawało mi się, że termin do końca roku jest mocno zawyżony -
"do grudnia!? - otwierałam szeroko oczy będąc prawie przekonana, że do grudnia to my już dawno wszystko mieć będziemy,
myślałam sobie - niech im będzie, może mają rację, na wszelki wypadek...
i mieli rację,
tak, czas leci szybko,
wszędzie, tylko nie w urzędach,
pewnie gdybym załatwiała wszystko osobiście w okienku, szło by szybciej
ale a) nie lubię urzędów
b) postanowiłam ani razu się w nich nie pojawić
c) mieszkamy na tyle daleko, że miałam idealne usprawiedliwienie załatwiania wszystkiego pocztą,

i tak sobie ciągnie się wszystko jak flaki z olejem (urzędy mają 21 dni i skrzętnie z tego korzystają),
wniosek, kilka dni przesyłki i odpowiedź po miesiącu,
a że nie zawsze pozytywna, więc kolejne pismo i znów, 21 dni plus przesyłka,

no trudno, c'est la vie,
tylko ręce czasem opadają,

dobrze, na dziś dość lamentów,
pójdę, zrobię herbatę, głowę nad książką pochylę i duszę ładnymi słowami ogrzeję. Miłego wieczoru!


blog budowlany dom nad morzem
u nas, na wsi

***

Komentarze

  1. Może ten tydzień był jakiś w ogóle ciężki, "coś wisiało w powietrzu" bo ja miałam podobny nastrój. Czasami są takie dni, że choć jesteśmy waleczni to przychodzi słabość i chwila zwątpienia. A może i to jest nam potrzebne i ma jakiś sens. Niekiedy realizacja marzeń bywa długa, kręta , ale warto to przetrwać. Pomyśl jak fajnie będzie jak już będziecie mieli ten swój wymarzony domek :))) A co do urzędów to brak słów, też różne boje z nimi toczyliśmy. Niestety, ale u nas w PL jest to nadal instytucja, która sobie lubi pogrywać :((. Znajomi teraz zaczynają budowę domu i stwierdzili, że zanim wybudują to chyba osiwieją :))) I to właśnie przez różne sprawy urzędowe. Tak więc głowa do góry, będzie na pewno dobrze :)) . Swoje trzeba przejść. Ja przesyłam moc uścisków i mnóstwo uśmiechu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za takie miłe słowa :) Ciepło mi się zrobiło na sercu :) Ślę moc serdeczności!!

      Usuń
  2. Kochana!
    Nie martw się proszę na zapas, będzie dobrze:)
    Moje Dzieci rozpoczęły budowę domu pod koniec sierpnia, a dom już stoi.
    Powodzenia:)
    Pozdrawiam milutko z uśmiechem serdecznym:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też często łapię się na tym, że myślę "a co by było gdyby". Dużo planuję, myślę jak to będzie i w zasadzie mi to nie przeszkadza :) Lubię błądzić myślami, przewidywać kolejne sytuacje, chociaż oczywiście na nic się nie nastawiam, coby potem się nie rozczarować. Czas leci szybko, coraz szybciej, ale to nie znaczy, że musimy biec za nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, "nie znaczy, że musimy biec za nim", warto zwolnić i cieszyć się chwilą. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)

Follow by Email

Popularne posty